Reklama

BLAST Paris Major 2023 - rusza ostatnia faza Legend w CS:GO

W sobotni poranek rusza faza Legend ostatniego Majora CS:GO w historii. W turnieju głównym paryskiego Majora zobaczymy aż 11 z 12 Polaków, którzy zakwalifikowali się do tej imprezy.

Paryski Major jest dla polskiego widza CS:GO i esportu wydarzeniem historycznym, a to z racji, że bierze w nim udział aż 11 Polaków. Jeszcze nigdy w historii nie mieliśmy aż tylu reprezentantów naszego kraju w jednym z najbardziej prestiżowych turniejów CS:GO na świecie, porównywanym często do klubowych Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Oprócz ekipy 9INE, złożonej w pełni z polskich zawodników i z polskim trenerem, w akcji zobaczymy siuhego w GamerLegion, kRaSnaLa w Monte, rallena w Into the Breach, dychę w ENCE, a za plecami zawodników z Apeks, w roli trenera, zobaczymy kubena - słynnego trenera Złotej Piątki.

Reklama

Patrząc na pierwsze rozlosowane pary fazy Legend, trzeba przyznać, że polscy zawodnicy nie będą mieli łatwo, ale też chyba na tym etapie nikt już nie spodziewał się “łatwej gry". Z drugiej strony - choć wiadomo, że życzymy jak najlepiej każdemu polskiemu zawodnikowi czy też trenerowi, tak duża polska reprezentacja na turnieju w Paryżu oznacza, że - choć może czasem po bratobójczej walce - ktoś będzie miał szansę awansu do play-offów.

W pierwszej rundzie spotkań GamerLegion zmierzy się z ekipą Natus Vincere - tu faworyt z jednej strony wydaje się być oczywisty, z drugiej NaVi ostatnio ma bardzo niestabilną formę, a format BO1 to często przyczyna wielu niespodzianek. 9INE zmierzy się z Team Liquid - amerykańsko-kanadyjski zespół ze wsparciem YEKINDAR’a bardzo źle wszedł w Majora, przegrywając z Apeks 12:16, a z FORZE do 14, ale potem już dość spokojnie pokonywali kolejnych przeciwników. Z drugiej strony, 9INE to naprawdę dobrze ułożony, solidny zespół, który w BO1 był w stanie pokonać nawet G2. Jeśli do tego, po fazie pick&ban pozostanie mapa Vertigo... może być naprawdę ciekawie.

Następnie monte zmierzy się z brazylijską FURIA. Brazylijczycy rozpoczęli rok od bardzo dobrej passy prawie samych wygranych spotkań, ale w jednym z najważniejszych dla nich turniejów - IEM Rio - nawet wsparcie szalonej brazylijskiej publiczności nie pomogło i zawodnicy gospodarzy musieli uznać wyższość zarówno Cloud9 jak i Heroic, finalnie kończąc turniej na miejscu 5-6. Monte zaś jak do tej pory grało raczej na dość przeciętne zespoły, ale w walce z FaZe byli bardzo blisko sprawienia ogromnej niespodzianki. Jutrzejszy mecz będzie więc dla nich tak naprawdę pierwszym, dużym sprawdzianem od dłuższego czasu.

Mecz Into the Breach z Apeks można po części nazwać pierwszym, bratobójczym pojedynkiem tej fazy turnieju, bo naprzeciwko siebie staną rallen i kuben. ItB póki co pokazuje się z bardzo dobrej strony, wygrywając większość swoich spotkań - pokonali chociażby Virtus.pro, a w meczu z NaVi do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Z drugiej strony, Apeks również ma za sobą bardzo dobrą passę, ustępując w ostatnim czasie pola jedynie G2, Monte i Astralis, a Grayhound miażdżąc wynikiem 16:0. Zdecydowanie może to być niezwykle ciekawe i wyrównane spotkanie.

Na koniec - jeśli chodzi o Polaków - pozostaje nam starcie ENCE z Bad News Eagles. Co prawda ostatnio często ENCE brakuje czynnika, który pomógłby im postawić kropkę nad I w poważniejszych turniejach, ale jednak wyższa pozycja w rankingu, większe doświadczenie i ogranie powinno pomóc im wyjść zwycięsko z tego pojedynku - choć należy też uczciwie przyznać, że obecna forma ENCE daleka jest od tej, którą prezentowali kiedy w swoich szeregach mieli też hadesa czy Snaxa.

Jutrzejszy dzień będzie też obfitował w pojedynki zagranicznych zespołów na bardzo wysokim szczeblu, z których każdy powinien dać nam mnóstwo emocji oraz doskonałej gry - fnatic kontra NiP, Heroic z FaZe czy Vitality z G2 to przecież samo przez się brzmi jak gwarancja doskonałych emocji.

ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: CS:GO
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy