Tomasz „Lampaert” Zeljaś: W fazie finałowej MirkoVolt #2 serce zaczęło szybciej bić

​Tomasz "Lampaert" Zeljaś jest jednym z najbardziej utalentowanych polskich graczy Re-Volt. Pomimo dwóch dekad od premiery gry, tytuł przyciąga kolejnych graczy, którzy w znacznym stopniu pomagają w dalszym rozwoju sceny. Poniżej zapraszamy do lektury wywiadu z triumfatorem turnieju MirkoVolt #2.

Krzysztof Chałabiś: Czy znałeś już wcześniej Re-Volta?

Reklama

Tomasz "Lampaert" Zeljaś - Tak, jak pewnie wielu graczy ze społeczności MirkoVolt miałem przyjemność spędzać długie godziny grając w tę grę jako dziecko. Mimo faktu, że mieliśmy wtedy do czynienia jedynie ze stockowymi (podstawowymi przyp.red.) autkami i mapkami (których powiedzmy sobie szczerze, aż tak wiele nie ma), to jednak człowiek się tym nie nudził i potrafił uruchamiać grę zawsze z tą samą pasją.

W jaki sposób trafiłeś na społeczność MirkoVolt?

- Mirkovolt #2 pokazał, że turniej może sprowadzić wielu nowych graczy i również tak było ze mną, jednak stało się to podczas poprzedniego Pizza Turnieju. Gdzieś na Facebooku rzucił mi się w oczy nagłówek gry, w którą tak chętnie grałem wiele lat temu. Byłem jednocześnie zaciekawiony i szczęśliwy, że ta gra jeszcze żyje i ma się tak dobrze.

Jak długo trenowałeś, by dojść do wysokiej dyspozycji?

- Jak wspomniałem wyżej, gram od poprzedniego turnieju, więc tego czasu było właściwie wiele. Istotnym było poznanie poszczególnych mapek, jednak to codzienne wieczorne sesje, organizowane w naszej polskiej społeczności sprawiły, że "skill" polepszał się z dnia na dzień.

Jakie zalety Re-Volta widzisz na tle innych gier?

- Dla każdego gracza, który miał kontakt z tą grą w dzieciństwie, to nostalgia będzie kluczowa. To ona sprawiła, że wróciliśmy do tego tytułu. Dodatkowo uważam, że liczba pojazdów oraz mapek mogą być uznany za sporą zaletę. Jak pokazuje nasza społeczność Re-Voltowa, w grzej tej można wbrew pozorom prowadzić bardzo wiele trybów rozgrywki, a takie urozmaicenia sprawiają, że aż się chce ponownie klikać ikonkę błyskawicy, by uruchamiać grę na nowo.

Czułeś duży stres podczas rozgrywek MirkoVolt #2?

- O ile w sobotę (w fazie kwalifikacyjnej i ćwierćfinałowej) presja nie była aż tak duża, to podczas batalii półfinałowej i finałowej ciśnienie już się troszkę podniosło, a serce szybciej zaczęło bić. Byłem świadomy dobrego poziomu moich konkurentów i tego, że każdy najmniejszy błąd może spowodować dużą stratę. Jednakowoż z każdym kolejnym wyścigiem skuteczniej panowałem nad emocjami i mogłem skupiać się na poprawnym pokonywaniu tras.

Od początku byłeś jednym z faworytów wyścigu - czy odczuwałeś presję z tym związaną?

- Pewnie! Siedziało mi to w głowie, ale wiedziałem, że jestem jedynie jednym z wielu faworytów do zwycięstwa w całym turnieju. Starałem się więc jechać jak najlepiej i liczyłem na szczęście, bo jak wiadomo jest ono w Re-Volcie baaardzo istotne.

Dalszą część wywiadu znajdziecie na następnej stronie. Zapraszamy.

Dowiedz się więcej na temat: MirkoVolt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś na świecie

Raporty specjalne

Rekomendacje