Reklama

​Sidney: Nasz skład dobrze rokuje

Podczas Games Clash Masters x-kom AGO pojawiło się na rozgrywkach LAN-owych w nowym składzie. Choć „Jastrzębie” były skazywane na pożarcie, to jednak w obu swoich spotkaniach dzielnie postawiły one opór faworyzowanemu przeciwnikowi. O turnieju, ale także o posiadaniu sześciu członków zespołu, czy też badaniach wykonywanych przez esportsLAB nieco szerzej opowiedział jeden z nowych nabytków organizacji – Patryk „Sidney” Korab.

Patryk Głowacki: Był to dla was pierwszy LAN w nowym składzie. Jak wrażenia?

Patryk „Sidney” Korab: Tak naprawdę było bardzo fajnie. Nie graliśmy słabo. Mieliśmy w swoich meczach bliskie wyniki. Szkoda, że nie udało się wygrać chociaż jednej mapy. Brakowało niewiele, więc teraz czas na poprawienie błędów.

Pozostając przy waszych meczach, z racji nowego składu przybyliście do Gdyni w roli niejakiego „Kopciuszka”. Mimo braku oczekiwań pokazaliście, że wasz skład dobrze rokuje.

Też tak uważam. Z tych meczów wyciągniemy dużo wniosków, dlatego w krótkim czasie nasza gra ulegnie znacznej poprawie. Wracamy, trenujemy i powinno być dobrze.

Czego zabrakło, by szalę zwycięstwa przechylić na swoją stronę?

Zabrakło kilku rund, w których nie mamy jeszcze przygotowanych taktyk. Każdy wie, że taka istnieje, ale nie przetrenowaliśmy ich, przez co trudno zagrać je w oficjalnym spotkaniu. Były też momenty, gdzie w danym momencie wiedzieliśmy, jaka taktyka by się sprawdziła, lecz nie graliśmy jej z powodu braku treningu. Woleliśmy jednak skupić się na przećwiczonych ruchach.

Jak aktualnie pasuje ci rola prowadzącego zespołu?

Nie jest idealnie. Z każdym sparingiem i każdym spotkaniem jest jednak coraz lepiej. Myślę, że potrzebuję jeszcze trochę czasu, by się ograć.

Z nowych nabytków jesteś bardziej doświadczonym zawodnikiem niż „leman” i „mhL”. Jak oceniłbyś zatem ich występ na rozgrywkach takiego formatu?

Wydaje mi się, że było dobrze. Każdy grał równo. Komunikacyjnie mogło być lepiej, ale są to jeszcze kwestie do poprawy i z czasem powinno być lepiej.

Oficjalnie w składzie jest was sześciu. Zdążyłeś już powiedzieć, że twoim zdaniem to dobry pomysł. Wytłumaczysz dlaczego?

Przede wszystkim w razie choroby lub innego ważnego powodu, przez jaki dany zawodnik nie będzie mógł grać, to mamy osobę, która wejdzie do drużyny, cały czas mając kontakt z trenerem i znająca taktyki. Dzięki temu nasza szansa na zwycięstwo w danym meczu wzrośnie.

Nie sądzisz jednak, że problem stanowi dopasowanie pozycji do zawodnika? Rezerwowy musi być bowiem wszechstronny.

Fakt, że jest on w kontakcie z trenerem, sprawia, iż mniej więcej dowie się on o swojej roli. Na pewno takie rozwiązanie jest lepsze, niż gdybyśmy mieli brać kogoś z przypadku, gdyż taka osoba nie jest zaznajomiona z naszą grą.

Zmieniając już temat, jakbyś ocenił badania wykonywane przez esportsLAB?

Podobało mi się to. Wszystko jest profesjonalnie zorganizowane, a ja dowiem się dużo o sobie zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym. Na razie nie mam jednak jeszcze wyników.

Uważasz zatem, że ten sposób badań to dla esportowej sceny przyszłość?

Tak. Dzięki niemu można wyłowić predyspozycje danej osoby. Gdy zdobędziemy wiedzę, jaka cecha jest ważna podczas gry, to później możemy taką cechę wyłapać u innego zawodnika, dzięki czemu jest szansa na osiągnięcie przez tego gracza większych sukcesów. To niewątpliwie krok w przód dla całego esportu.

Na razie jesteście świeżym zespołem. Macie jednak sztywne ramy czasowe, w których musicie odnieść konkretne wyniki?

Nie ma określonego czasu. Każdy z nas jest jednak bardzo zmotywowany, by grać jak najlepiej. Nie mamy też ściśle określonego celu. Dobrze jednak gdybyśmy szybko „wbili” TOP 30 rankingu HLTV.org i potem wykręcili, ile się da. Podstawę stanowi jednak wejście do wyróżnionej części rankingu.

Reklama
ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: sidney | x-kom AGO | Gdynia | games clash masters
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy