Intel Extreme Masters 2017: Gracze przejęli katowicki Spodek

Miłośnicy elektronicznej rozrywki i tym razem dopisali - katowicki Spodek kolejny rok z rzędu "pękał w szwach". Finały turniejów takich gier, jak: Counter-Strike: Global Ofensive oraz StarCraft II znów przyciągnęły do tego miejsca potężne rzesze fanów elektronicznej rozrywki.

Jeżeli komuś wydawało się, że pomimo braku Polaków z Virtus.pro (odpadli podczas rozgrywek grupowych) w Spodku zrobi się luźniej, to mylił się, i to bardzo. Drugi weekend finałów w ramach turnieju Intel Extreme Masters nawiedziły całe zastępy graczy, którzy przyszli dopingować swoje ulubione zespoły w drodze po zwycięstwo. Na ten moment trudno oszacować dokładną ilość uczestników imprezy (trzeba poczekać na oficjalne dane), ale wydaje nam się, że swobodnie można liczyć je w setkach tysięcy. Zresztą przekonajcie się sami, oglądając galerię prosto z miejsca wydarzenia.

Reklama

Intel Extreme Masters to nie tylko prestiżowy turniej, ale także możliwość zobaczenia na żywo nowinek sprzętowych - często jeszcze przed ich oficjalnymi premierami na rynku. Nie inaczej było tym razem - stoiska poszczególnych marek oferowały całą masę urządzeń dla profesjonalnych graczy: od zmodyfikowanych komputerów po sprzęt peryferyjny. Zresztą przekonajcie się sami - poniżej wybrane przykłady prosto ze specjalnie wydzielonej hali w Spodku:

To nie koniec atrakcji, bowiem IEM, to od zawsze doskonała okazja dla cosplayerów do pochwalenia się swoimi najnowszymi, pieczołowicie zaprojektowanymi i wykonanymi, strojami bohaterów z popularnych gier. Nie inaczej było w tym roku - na terenie całego obiektu można było spotkać wielu żywych odpowiedników popularnych postaci z "wirtuala".

Jednak warto wrócić jeszcze do najważniejszej części eventu - tzn. faktu, że katowicki Spodek znów stał się areną dla profesjonalnych graczy, którzy przy ogromnym wsparciu swoich licznie zgromadzonych fanów, walczyli o tytuły najlepszych na świecie. Tydzień temu na tym terenie zacięte boje toczyli najlepsi gracze produkcji Riot Games - League of Legends. Z kolei teraz do Spodka zawitali "specjaliści" od takich tytułów, jak Counter-Strike: Global Offensive oraz StarCraft II.

Oczywiście o żadnej nudzie nie mogło być mowy - specjalnie wydzielony sektory dla kibiców pękały w szwach od natłoku ludzi. Z kolei sama gra e-sportowców dostarczała wielu emocji. Jak zwykle organizator zadbał o w pełni profesjonalną oprawę, której nie powstydziłyby się najważniejsze stricte sportowe wydarzenia na świecie. A jak wygląda - poniżej prezentacja dwóch najważniejszych turniejów w ramach IEM'17:

Counter-Strike:

W sobotnich półfinałowych rozgrywkach starły się drużyny FaZe Clan (USA) z Immortals (Brazylia) oraz Astralis (Dania) z Heroic (Dania). W pierwszym wypadku Amerykanie pewnie poradzili sobie z brazylijskim zespołem, skutecznie eliminując go z dalszej walki.

Z kolei w przypadku obu duńskich teamów, pomimo zaciętej walki, obyło się bez zaskoczenia - drużyna Astralis pookonała graczy Heroic, którzy wcześniej zamknęli drogę do pucharu Polakom z Virtus.pro. Niedzielny finał pomiędzy FaZe Clan i Astralis odbył się wieczorem i potrwał aż do późnych godzin nocnych.

Jednak było warto czekać, by móc podziwiać niesamowite umiejętności graczy obu klanów. Mecz rozgrywany był w systemie "Best of 5" (wygrywa ten zespół, który w trakcie maksymalnie pięciu map uzyska najwięcej zwycięstw). Początkowe niepowodzenie Skandynawów na mapie "Cache" przysporzyło amerykańskim graczom radości.

Jednak ta nie trwała długo. W następnych trzech rundach, tzn. na mapach "Overpass", "Nuke" i "Inferno", to właśnie Astralis przejmowało inicjatywę, by w konsekwencji doprowadzić do wygranej. A było o co walczyć - zwycięska drużyna otrzymała czeka na sto tysięcy dolarów. Skrót z rozgrywki do obejrzenia poniżej:

StraCraft II:

W przypadku drugiej części kultowej strategii Blizzarda do pólfinału zakwalifikowało się aż trzech Koreańczyków: INnoVation, TY i Stats. Honoru Europy miał bronić gracz z Finlandii - Serral - ale w ostateczności nie poradził sobie dzisiaj ze swoim rywalem z Azji.

W dalszej walce o puchar niestety, nie zobaczymy Polaków - ostatnia rodzima nadzieja - gracz Nerchio odpadł w sobotę w fazie grupowej podczas starcia z jednym z Koreańczyków. Finał należał do dwóch graczy z Azji - TY i Statsa.

Po naprawdę wyrównanej walce (rozgrywka toczyła się aż przez siedem map) ostatecznie zwyciężył ten pierwszy, zdobywając tytuł mistrza Intel Extreme Masters oraz zgarniając czek na 100 tysięcy dolarów. Podsumowanie tego starcia możecie obejrzeć poniżej:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama