Razer BlackShark V2 - test słuchawek

Razer BlackShark V2 to headset o tyle nietypowy, że wzbogacony o kartę dźwiękową USB. Czy warto w niego zainwestować?

Pierwsze spostrzeżenie dotyczące omawianych słuchawek miałem następujące: "ale one lekkie!". Jeśli jednak obawiacie się, że w parze z niewielką wagą (całość liczy sobie raptem 292 gramy) idzie przeciętna wytrzymałość, to bez obaw. Także pod tym względem Razer BlackShark V2 to zdecydowanie pierwsza liga. A dzięki lekkości konstrukcji - a także dzięki miękkim padom oraz wzorowemu obiciu pałąka - można cieszyć się wysokim komfortem nawet podczas dłuższych sesji przed komputerem czy konsolą.

Reklama

Świetnym wykonaniem odznaczają się nausznice. Są zgrabne, plastikowe (z wysokiej jakości plastiku) i odporne na zabrudzenia. Na lewej muszli umiejscowiono ponadto wejście na mikrofon, przycisk służący do wyciszania go, jak również gałkę do sterowania głośnością. Natomiast do komputera headset podłączamy za pomocą miękkiego, niemal niewyczuwalnego kabla, który świetnie się układa i o którym naprawdę łatwo zapomnieć podczas zabawy.

Skoro mowa o konstrukcji Razer BlackShark V2, warto dodać, że słuchawki odznaczają się świetną izolacją od otoczenia. Podczas rozgrywki, nawet przy umiarkowanej głośności, nie słyszałem żadnych dźwięków wydawanych przez osoby przebywające pobliżu. Po przeprowadzeniu krótkiej ankiety okazało się, że także one miałyby problem z domyśleniem się, co robię, na podstawie samych dźwięków dobiegających z mojego stanowiska.

A jak Razer BlackShark V2 gra? 50-milimetrowe przetworniki TriForce sprawdzają się świetnie, niezależnie od zastosowania. Brzmienie jest bardzo szczegółowe, precyzyjne i przestrzenne. Poszczególne tony - gdy tylko ustawimy je pod kątem swoich upodobań - cieszą ucho, nie przesadzając w żadną ze stron (chyba, że my przesadzimy z konfiguracją). Za sprawą bogatego oprogramowania możemy dostosować działanie słuchawek zarówno do sieciowych strzelanek, ulubionego gatunku muzyki czy filmów. Przy okazji sieciowych gier warto wspomnieć także o technologii THX Spatial Audio, poprawiającej lokalizację dźwięków. Nie działa wszędzie, ale tam, gdzie można ją włączyć, pozwala odczuć różnicę, powiększając scenę.

Razer BlackShark V2 został wyposażony w kartę dźwiękową USB, która w połączeniu z mikrofonem Razer HyperClear pozwala lepiej zbierać mowę, jak również eliminować hałasy z otoczenia. Podczas nagrań nietrudno było dostrzec ponadprzeciętną jakość działania tej konfiguracji.

Razer BlackShark V2 wykorzystują dedykowane oprogramowanie Razer Synapse 3, które pozwala na konfigurację w bardzo szerokim zakresie. W ustawieniach znalazł się m.in. 10-stopniowy equalizer, podbicie basów, podbicie tonów wysokich, wyrównanie głośności dźwięków, a także osobny equalizer dla mikrofonu z 4 predefiniowanymi "setami". Nie zabrakło także normalizacji dźwięki czy redukcji szumów.

Razer BlackShark V2 zaskakuje jakością, ale - co rzadko się zdarza przy produktach tej klasy - ceną. Jak na tak dobrze wykonany, wygodny i uniwersalny headset gamingowy, kwota 400-500 złotych (w ofercie sklepów internetowych panuje dość duża rozpiętość cenowa) wydaje się naprawdę atrakcyjna.

Dowiedz się więcej na temat: Razer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje