Worlds 2018: Rozgrywek ciąg dalszy

​Przyszedł czas na grupę C. Dzisiejszy dzień rozgrywek miał pokazać, czy KT zdominuje resztę Worldsów i jak wyglądają szansę Team Liquid na awans do ćwierćfinałów.

Team Liquid - KT Rolster (0:1)

Reklama

Poprzednie grupy pokazywały, że nawet jeżeli w wykonaniu wschodnich drużyn pierwszy tydzień wyglądał bardzo przekonująco, potrafili oddawać gry w drugim tygodniu, kiedy każde spotkanie miało nawet większą wagę. Zapewne na to liczyło Team Liquid w przypadku KT, które do tej pory swoim rywalom nie zostawiało nawet cienia szansy na powrót do gry. Początek Korea zaczęła tak, jakby byli sami na mapie. Smok i Rift Herald zabrane, pierwsze zabójstwa na koncie. Solidne pierwsze 10 minut.

I chociaż Team Liquid miejscami odgryzało się swojemu rywalowi, utrzymując niewielką różnicę w złocie pomiędzy obiema drużynami, KT zabijało w momentach, które miały największe znacznie. Kiedy TL udało się coś wyłapać, zdobyli Mountain Drake’a. Gdy KT pokonało dwóch graczy przeciwnej drużyny, zabrali Barona i wygrali grę.

MAD Team - Edward Gaming (0:1)

Do tej pory MAD było definitywnie najgorszą drużynę grupy C. Chociaż ich szanse na awans były praktycznie niemożliwe, zawodnicy mieli za soba kilka udanych akcji i zaczęli walkę o honor, żeby pokazać się na międzynarodowej scenie z jak najlepszej strony. Przez pierwszych kilkanaście minut gra była dosyć wyrównana. MAD udawało się trzymać swojego rywala i nie oddawać zbyt wielu zabójstw. W końcu jednak worek ze złotem otworzył się dzięki imponującemu teamfightowi na górnej alei.

Ray miał już na koncie cztery zabójstwa i dwa skończone przedmioty, dobrze na początku radził sobie też Haro na Olafie. Biorąc pod uwagę zabrane wieże, EDG miało w 20 minucie ponad trzy tysiące złota przewagi. Niedługo później nastąpiła jedna z tych wyrównanych walk, po której zwycięskie MAD nie zdobyło niestety nic na mapie. Drużyna nie poddawała się i próbowała szukać kolejnego pojedynku. Ten drugi nie skończył się jednak dla nich zbyt dobrze, bowiem szybkie dołączenie do walki ze strony Galio i Shena poskutkowało Baronem dla EDG.

Reprezentanci LPL przez większość gry zadowolili się kontratakiem. Budowali coraz większa przewagę nad MAD Team, reagująć na ich próby angażowania kolejnych pojedynków. Po pół godzinie upadł pierwszy inhibitor, a EDG zaczęło poszukiwania ostatniego teamfightu. Wniosek z tego spotkania był taki, że Team Liquid mogło zacząć myśleć o awansie do ćwierćfinału. EDG zaliczyło kilka pomyłek, miejscami podejmowali dziwne decyzje i zdecydowanie wyglądali na drużynę, którą TL mogłoby pokonać.

MAD Team - Team Liquid (0:1)

Tym razem MAD zdecydowało się na nieco inną kompozycję. Postanowili wykorzystać swoją wygodną pozycję pt. "Uda się albo trudno", stawiając na early game. Jayce i Nocturne jasno sugerowali, że nie chcą szukać dobrej walki przez 35 minut, jak w przypadku poprzedniego meczu z EDG. Team Liquid stanęło z kolei przed meczem, który musieli wygrać, żeby wciąż mieć nadzieje na ćwierćfinały.

Na początku MAD Team zabierał wieże, a Team Liquid brało resztę. Trzy szybkie objectivy w wykonaniu MAD pozwoliły im odskoczyć rywalowi w złocie, jednak nie była to przewaga na tyle duża, żeby wydane pieniądze uczyniły ich znacznie silniejszymi. TL z kolei znajdowało coraz więcej zabójstw i co najważniejsze, Doublelift z minuty na minutę stawał się coraz silniejszy. Pewnośc siebie rosła, co poskutkowało wygranym teamfightem i zabraniem Barona. Pierwszy inhibitor padł w momencie, gdy Baron Power Play wskazywał prawie siedem tysięcy złota.

Później nastąpiło już tylko pewne, spokojne skończenie gry w wykonaniu reprezentanta NA LCS. Team Liquid wykonało ten najprostszy krok w kierunku ćwierćfinału i rozpoczęły się oczekiwania na kluczowe spotkanie przeciwko EDG.

Edward Gaming - KT Rolster (1:0)

Zanim jednak Team Liquid miało zagrać o życie w tegorocznych Worldsach, EDG musiało przegrać z finałowym bossem grupy C, KT Rolster. Wygrana EDG oznaczała koniec szans na awans dla TL i tiebreaker pomiędzy wschodnimi drużynami o pierwsze miejsce. Dostaliśmy wyrównane spotkanie na miarę rywalizacji dwóch najlepszych drużyn w grupie.
Po wymianach wież, kilku teamfightach i ponad 20 zabójstwach na przed 30 minutą, wreszcie nadszedł czas na walkę o Baronach, którą ku zaskoczeniu wielu widzów, wygrało EDG. Po raz kolejny popisał się Ray. Najpierw jego dominacja Shenem przeciwko MAD, teraz Urgot ze statystykami 5/1/7 po pół godzinie meczu. EDG postawilo na bezpieczne wykorzystanie zdobytego wzmocnienia, niszcząć wszystkie zewnątrzne wieże KT i odskakując rywalowi na sześć tysięcy złota.

Nie było już mowy o wyrównanym spotkaniu. EDG przejęło kontrolę nad całą mapą, Koreańczycy ledwo mogli wychylić się pozaa swoją bazę. Rozpoczęło się oczekiwanie na kolejnego Barona, który po chwili spowodował ostatni teamfight tej gry. Ray zgarnął dodatkowe dwa zabójstwa, jego drużyna zabrała drugie wzmocnienie i pokonała KT Rolster.

Edward Gaming - Team Liquid (0:1)

Marzenia o ćwierćfinale dla Team Liquid zniknęły razem z poprzednią niespodzianką. Scenariusz tego spotkania nieco się zmienił. Motywacje TL były teraz podobne do tych MAD Team, a zwycięstwo dla EDG oznaczało, że w najgorszym wypadku czekałby ich tiebreaker przeciwko KT o pierwsze miejsce w grupie. Dobrze zaczęło się to spotkanie dla Team Liquid. Solidny early game, przewaga w CS-ach i trzy zewnętrzne wieże zabrane EDG zostały nagrodzone dwoma ognistymi smokami.

Edward Gaming cały czas odnajdowało jednak pojedyncze zabójstwa, nie pozwalając TL powiększać zdobytego prowadzenia. Udawało im się to aż do 30 minuty, kiedy spróbowali zaryzykować wzięcie Barona i w rezultacie przegrali teamfight, oddając wzmocnienie swojemu rywalowi. Właśnie tego potrzebowało TL, żeby zemścić się na EDG. Kolejne wieże padły łupem Amerykanów, a po wygranym 5v5, zniszczyli również nexus.

KT Rolster - MAD Team

Ostatni mecz dnia dzisiejszego. Team Liquid postanowiło zrobić przysługę swoim koreańskim przyjaciołom i niemalże zagwarantować im pierwsze miejsce w grupie C. KT musiało teraz po prostu wygrać z najsłabszym przeciwnikiem, żeby wykorzystać prezent TL. MAD znów udawało się nadążać za koreańskim przeciwnikiem. Nie stracili przewagi tak szybko, jak stało się to w ich poprzednim meczu z Liquid, jednak gra i tak powoli zmierzała w podobnym kierunku.

Liang zabił co prawda Smeba we wczesnym pojedynku 1v1, ale później większość podejmowanych przez MAD prób, kończyła się KT zgarniającym kolejne zabójstwa. Przewaga złota rosła, a pierwszy slot koreański czuł się coraz pewniej w swojej walce o pierwsze miejsce. Później,  wedle schematu, którym podążała większość dzisiejszych spotkań, przyszedł czas na Barona, ostatni teamfight i zniszczony nexus. Deft na koniec meczu popisał się jeszcze quadra killem, podsumowując swój występ, a KT udowodniło, że reszta drużyn powinna obawiać się spotkania ich w ćwierćfinale.

Dowiedz się więcej na temat: Worlds 2018

Reklama

Najlepsze tematy