Trudne jest życie organizatora, czyli koronawirus, a działania GCS i GG League

Koronawirus to poważne zagrożenie dla wielu biznesów /AFP

​Koronawirus ani myśli się zatrzymać. Jedną z dziedzin życia, którą torpeduje infekcja, to esport. Problem dotyka bowiem wszystkich organizatorów rozgrywek. Na całym świecie dochodzi do odwoływania różnych elektronicznych wydarzeń. Kłopot dotyka również Polskę, gdyż poważnie zagrożone są imprezy GG League oraz Games Clash Series.

Reklama

Światowy problem, esportowy problem

Covid-19 rozprzestrzenia się w bardzo szybkim tempie. Z tego powodu cierpi również esportowe środowisko. W lutym na terenie Azji odwołano m.in. LAN-owe eventy Overwatch League. Pandemia przekonała także Twitcha do odwołania zaplanowanego na maj TwitchConu. Niektórzy organizatorzy znacząco zmieniają natomiast swoje decyzje dotyczące rozegrania eventu. Tak stało się m.in. z finałami ESL Pro League 11, które przeniesiono do studia.

Reklama

Oczywiście nie można zapomnieć o zamkniętym dla publiczności tegorocznym IEM-ie Katowice. Decyzja śląskiego wojewody była prawdziwym ciosem dla organizatorów, jak i kibiców zbierających się w mieście. Pusty obiekt niewątpliwie oddziaływał również na graczy, gdyż nie mogli oni czuć niosącego się dopingu.

Problemy GG League

Polskie podwórko może mieć większy problem niż tylko IEM. Dwie czołowe rodzime organizacje - GG League oraz Games Clash Series, po raz wtóry chciały zaznaczyć swoją obecność na esportowej mapie świata. Na razie włodarze mają jednak związane ręce. Sytuacja szczególnie tyczy się GGL, gdyż organizacja chciała już ogłaszać kalendarz rozgrywek.

Pierwszy turniej kwalifikacyjny miał odbyć się w kwietniu. W oficjalnym oświadczeniu szef projektu - Mateusz Matysiak, zaznaczył, że zmagania zostały odwołane. - W związku z powyższym, postanowiliśmy zawiesić ogłoszenie zaplanowanych już imprez do czasu uspokojenia się sytuacji. Planowo nasze przystanki oraz finały rozgrywek odbyć się miały w okresie od kwietnia do sierpnia.

Co jednak dalej? Jakie plany w kontekście swojego sezonu ma organizacja?

Pandemia dość mocno zmienia działalność organizacji. Szef projektu zapewnia, że on i jego ludzie wciąż są w wirze pracy. - Działamy w miarę normalnie, mamy kilka projektów zewnętrznych, nad którymi pracujemy. Myślimy również nad innymi formatami, jakie można wdrożyć w tym niepewnym okresie. Pojawiło się kilka fajnych i świeżych pomysłów i być może przyszedł idealny moment na ich wdrożenie.

Games Clash Series ma niewiele więcej czasu

Nieco później do głosu miało dojść Games Clash Series. Pierwszy event od organizatora planowano na pierwszy weekend czerwca. Choć w teorii pozostają do niego trzy miesiące, to jednak organizatorzy szykują się na najgorsze. - Sytuacja zmienia się dynamicznie i stale ją obserwujemy, ale nigdy nie narazimy naszych gości na zagrożenie. Przygotowaliśmy procedury postępowania, które wdrożymy w zależności od rozwoju sytuacji. Wśród nich znajduje się zmiana terminu wydarzenia, organizacja wydarzenia bez udziału publiczności, przeniesienie wydarzenia do studia telewizyjnego oraz odwołanie wydarzenia - powiedział nam Jakub Janaszek.

Games Clash wyszedł przed szereg w zachęcaniu swoich fanów do zostania w domu, tworząc turniej o nazwie "STAY AT HOME CS:GO CUP". Ma on uświadamiać szczególnie młodych fanów, że obecne "wolne od szkoły" nie wzięło się znikąd. To jednak tylko ułamek działań, jakie GCS mógłby zainicjować w tym roku. Czy organizacja odczuwa bezradność z powodu takiego, a nie innego rozwoju sytuacji? - Nie. To czas wzmożonej pracy i szczególnej ostrożności. Nawet jeśli Games Clash Arena nie odbędzie się lub zostanie przesunięte, to powód jest poważny i nie można go bagatelizować. Teraz najważniejsze jest obserwowanie zalecenia GIS-u, dbanie o najbliższych, stosowanie się do zaleceń służb oraz ostrożność. Nie wolno sobie pozwolić na panikę lub bezsilność - stwierdził Janaszek.

Co, jeśli wszystko nie wypali?

Organizacje dzielnie działają, szukając opcji i możliwości do dalszej pracy. W obu projektach nie brakuje również jednego - wiary. Mateusz Matysiak, jak również i Jakub Janaszek dali do zrozumienia, że liczą na bardziej pozytywne prognozy.

Na razie obaj organizatorzy pozostają w niepewności i dalszej walce o to, by ich rozgrywki w ogóle miały miejsce. Zważywszy na dalsze rozprzestrzenianie się koronawirusa Nie tylko organizacje, ale również i fani mogą w kontekście turniejów spodziewać się najgorszego.

Patryk Głowacki

Dowiedz się więcej na temat: gg league

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje