Japonia: Wygrał pieniądze w turnieju, ale nie mógł ich odebrać

​Nastoletni mistrz w grze Puzzle & Dragon może mówić o dużym pechu, ponieważ mimo wygranej nie mógł odebrać nagrody pieniężnej.

Esport w ostatnich latach rozwinął się na niewyobrażalny wcześniej poziom, zaś zwycięzcy wielu turniejów mogą zgarnąć kwoty pieniężne, o jakich w przeszłości nawet nie marzyli. Jednym z tych szczęśliwców miał być młody gracz o imieniu Yuwa biorący udział w zawodach w grze mobilnej Puzzle & Dragon, który ostatecznie wygrał. Nagrodą główną było w tym przypadku 5 milionów jenów, czyli równowartość około 46 tysięcy dolarów i teoretycznie miały one powędrować do przytoczonego nastolatka, aczkolwiek pojawiła się dość poważna przeszkoda uniemożliwiająca wręczenie tej niemałej dla niego sumy. Okazuje się bowiem, że w Japonii obowiązują zasady pozwalające rywalizować osobom w wieku 13-15 lat wyłącznie na podstawie licencji juniorskiej. Im z kolei nie należą się żadne nagrody finansowe.

Reklama

Powody wprowadzonego ograniczenia są z jednej strony zrozumiałe, ponieważ tamtejsza organizacja esportowa nie chce by młodzież skupiała się wyłącznie na trenowaniu czy uczestniczeniu w profesjonalnych zawodach, ale brała także czynny udział w swojej edukacji mającej zapewnić jakąś przyszłość. Z drugiej jednak strony jak widzimy zasady potrafią też krzywdzić mistrzów, którzy wywalczyli sobie najwyższą lokatę. Co ciekawe w Japonii obowiązek szkolny trwa do ukończenia gimnazjum gdzie właśnie uczęszcza Yuwa. Może więc mówić o ogromnym pechu. Warto podkreślić, że młody gracz nie odszedł całkowicie z pustymi rękoma bowiem organizatorzy przewidzieli dla niego "nagrodę pocieszenia" zawierającą różnego rodzaju gadżety.

Yuwa dostał nie tylko specjalny puchar, ale również roczny zapas napojów energetycznych i czekolady oraz słuchawki. Całość nie umknęła uwadze komentatorów turnieju Puzzle & Dragon, którzy zwyczajnie współczuli nastolatkowi, że nie może on dostać niemałej sumy pieniędzy za włożony trud. Do zdarzenia postanowił odnieść się też sam zainteresowany. We wpisie na Twitterze zawodnik stwierdził, że zamiast pieniędzy dostał honor. Natomiast jeśli wygrana trafiłaby na jego konto, to wówczas środki prawdopodobnie przeznaczyłby na naukę w college'u. Niestety nie jest to pierwszy gracz poszkodowany w oficjalnym turnieju.

Podczas Tokyo Game Show Momochi, czyli mistrz Street Fighter 5: Arcade Edition miał odebrać wygraną za odbywający się turniej co prawda pieniądze dostanie, ale mniejsze niż ustalono. Główna pula wynosiła 50 000 000 jenów, lecz przez brak posiadania odpowiedniej licencji Pro-Gamingowej na jego konto trafi jedynie 60 200 jenów 558 dolarów. Oczywiście zarówno Yuwa, jak i Momochi to zawodowcy więc przed nimi jeszcze wiele turniejów o niemałe wygrane pieniężne, więc o zaistniałych sytuacjach prędzej czy później zapomną.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL