HONORIS: Zatrzymana szarża polskich legend

​Nowy skład "NEO" i "TaZa" - HONORIS nie najlepiej rozpoczął zmagania w Home Sweet Home Cup 5. Polacy ulegli w starciu z rosyjskim forZe LUKOIL 16:11 na mapie Mirage. Nie oznacza to jednak odpadnięcia z turnieju. "Biało-Czerwonych" czeka mecz ostatniej szansy.

Debiut na Mirage

Reklama

Polacy rozpoczęli po stronie broniącej i początek starcia był piorunujący dla ekipy "Neo" i "TaZa" . HONORIS zwyciężyło z Rosjanami w pierwszych pięciu rundach i ulegli dopiero w szóstej. Świetny początek zaliczył Filip "NEO" Kubski, który mógł pochwalić się siedmioma zabójstwami po pięciu odsłonach.

Okazało się, że szósta runda była kluczowa w kwestii powrotu forZe do rywalizacji. Nasi wschodni sąsiedzi wygrali aż pięć rund z rzędu, doprowadzając do remisu 5:5, a chwilę później wychodząc na prowadzenie.

Pierwszy kryzys HONORIS był swoistym sprawdzianem tej ekipy. Polscy kibice mogli mieć dużo obaw, gdyż spotkanie zaplanowane zostało w formacie BO1, więc szans na zwycięstwo może nie być zbyt wiele.

Dwunasta runda w końcu należała do Polaków i na tablicy wyników pojawił się rezultat 6:6. Końcówka pierwszej części była bardzo wyrównana, ale to HONORIS wyszło z niej zwycięsko, prowadząc 8:7.

Druga runda pistoletowa niestety padła łupem Rosjan, co znacznie utrudniło Polakom drogę do zwycięstwa na Mirage. Efektem tego był strata aż trzech punktów z rzędu, przez co wynik zmienił się na 10:8 dla forZe. HONORIS próbowało odbić się, byli bliscy wyrównania, gdy doprowadzili do stanu 11:12, lecz Rosjanie ciągle uciekali, gdy wydawali się być blisko.

Słabe ostatnie rundy nie pozwoliły zwyciężyć tego pojedynku. Ostatecznie HONORIS przegrało z forZe 11:16. Zawodnicy z naszego kraju spadli do drabinki przegranych, gdzie w meczu do dwóch wygranych map zmierzą się z c0ntact o przetrwanie.

Było blisko, lecz zabrakło

Po świetnym początku, ekipa "NEO" i "TaZa" niespodziewanie zatrzymała swój marsz po debiutancki triumf. Świetne 5:0 po pierwszych rundach gdzieś uśpiło czujność HONORIS. Polacy niestety oddali znaczące prowadzenie, a potem było już gorzej i nowa formacja nie potrafiła powrócić do stanu z pierwszych rund.

Wprawdzie jeszcze pierwszą połowę udało się wygrać, lecz porażka w drugiej rundzie pistoletowej mocno wpłynęła na morale i sytuację ekonomiczną graczy. Mimo porażki, można jednak znaleźć wiele pozytywów. Głównie właśnie z pierwszej połowy, gdzie widać było zgranie i rozpracowanie pozycji rywali.

Niemniej, końcowy rezultat nie jest pozytywny i czuć niedosyt. Wydaje się, że spotkanie było do wygrania. Ciężka praca i koncentracja w kolejnych spotkaniach powinny przynieść pożądane skutki w postaci zwycięstw.

Dowiedz się więcej na temat: HONORIS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś na świecie

Raporty specjalne

Rekomendacje