Honoris: Pierwsze koty za płoty

​Projekt "TaZa" i "NEO" od kilku miesięcy przykuwał uwagę wielu obserwatorów polskiej sceny CS:GO. Debiut podczas Home Sweet Home Cup 5 nie wypadł jednak dobrze w wykonaniu naszej formacji. Co zawiodło w wykonaniu ekipy weteranów?

Tajemnicza organizacja polskich legend CS:GO była owiana tajemnicą przez wiele miesięcy. Jej twórcy zadbali o odpowiednie budowanie napięcia. Ostateczny skład wyciekł na wiele tygodni przed oficjalnym jego ogłoszeniem. Do dwóch byłych zawodników Virtus.pro dołączył "STOMP" "PRISM" oraz "reiko". Trzej zawodnicy mieli zapewnić polot i świeżą krew do doświadczenia Wojtasa i Kubskiego.

Reklama

W miniony poniedziałek 18 maja ogłoszono skład. Bez zaskoczeń. Dokładnie taki, o jakim mówiły media. Od razu poinformowano, że drużyna zadebiutuje w oficjalnych rozgrywkach już kilka dni później - w czwartek podczas internetowych zmagań Home Sweet Home Cup 5. Pierwszym rywalem było rosyjskie forZe LUKOIL.

Niestety jak się okazało, była to przeszkoda nie do przeskoczenia. Początek spotkania był dobry, lecz dalsze fragmenty już słabe i HONORIS musiało pogodzić się z porażką. Przegrana nie była jednak końcem zmagań w tym turnieju. Polacy spadli do drabinki przegranych, gdzie "o życie" musieli się zmierzyć z międzynarodowym c0ntact.

Pierwsza mapa - Dust2 była raczej pod kontrolą c0ntact. HONORIS odrabiało jednak straty i było blisko powodzenia. Nasi rodacy ponieśli jednak porażkę, przegrywając 14:16. Pocieszeniem był fakt, że owa lokacja była wybrana przez rywali.

Na "własnej" mapie - Train było znacznie lepiej. HONORIS zniszczyło rywala do czterech i wróciło do gry. Decydująca mapa okazała się jednak niestety klapą. Porażka do sześciu zniszczyła plany awansu do kolejnej rundy.

Co zdecydowało o porażce? Prawdopodobnie zbyt mała liczba godzin wspólnych treningów, co jednak nie może dziwić na początku drogi tej piątki. Czasami gra była chaotyczna, nie widać było zespołowości momentami. To chyba zawiodło w obu tych pojedynkach. Rywale byli bardziej drużyną niż Polacy. Jest jednak też garść pozytywnych informacji.

ForZe LUKOIL to solidna drużyna sklasyfikowana na 26. miejscu w rankingu HLTV. Porażka nie była zaskoczeniem, a nasi rodacy pokazali, że mogą powalczyć z wyżej notowanym rywalem. Przy intensywnych treningach, poświęceniu, pracy nad własnymi umiejętnościami i słabościami, można spodziewać się znacznie lepszych wyników. Kiedy? Miejmy nadzieję, że już w najbliższej przyszłości.

Dowiedz się więcej na temat: HONORIS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś na świecie

Raporty specjalne

Rekomendacje