Dobra robota, Epic - przyszłość esportowej sceny Fortnite’a

Powrót oficjalnej transmisji

Reklama

Nigdy nie ukrywałem, że brak transmisji był jednym z głównych powodów, dlaczego przestaliśmy nagrywać Fortcast. Fortnite stawał się coraz trudniejszy do obserwowania, przełączanie się pomiędzy dziesiątkami streamów, szukając kogoś, komu udało się przeżyć, było okrutnie frustrujące... Zrobiłem sobie dłuższą przerwę od Fortnite’a i jak się okazuje, wróciłem w najlepszym możliwym momencie.

Czy oficjalna transmisja jest idealna? Nie. Tryb obserwatora wciąż mocno laguje, a możliwości realizacji nijak mają się do tego, co mają do zaoferowania PUBG czy Apex Legends. Całkowite zrezygnowanie ze streamów było jednak ogromnym błędem. Niezależnie od tego, ile ludzi ogląda turnieje u Tfue czy Emada, to oficjalna transmisja generuje narracje i pozwala mniej doświadczonym widzom wejść w świat profesjonalnego Fortnite’a.

Mam jednak nadzieję, że powrót streamów na Twitchu to tylko pierwszy krok dłuższego, bardziej szczegółowego planu. Jeżeli Epic chce ze swoją sceną wejść na poziom prawdziwego esportu, będą musieli zrobić znacznie więcej niż kazać ignorować kilku komentatorom ciągłe lagi.

Długo wyczekiwane zmiany w grze

Większość tych planów pewnie nie zmieniłaby podejścia społeczności, gdyby razem z rozwojem sceny esportowej nie szły w parze oczekiwane przez graczy zmiany w balansie Fortnite’a. Już patch z końca kwietnia, który znerfił Hevy Sniperkę oraz podjął pierwsze próby zmniejszenia asysty celowania na kontrolerach, dał do zrozumienia graczom, że Epic jest świadome opinii hardcore’owej społeczności i nadchodzą zmiany.

Następna aktualizacja ma po raz kolejny zabrać się za temat aim assist. Zarówno dla graczy na myszkach, jak i padach, nie ulega wątpliwości fakt, że w takim stanie ta asysta nie może istnieć. Nie bez powodu gracze zaczynają odchodzić w kierunku Warzone’a, a do dyskusji włącza się nawet Ninja. Na profesjonalnym poziomie nie może dojść do sytuacji, gdzie zawodnicy przesiadają się z myszki i klawiatury na kontroler, ponieważ daje im to wyraźną przewagę.

Komentarz na dole ostatniej zapowiedzi aktualizacji - "Nie chcemy wypuszczać zmian do aim assista na chwilę przed finałami FNCS Solo Invitational" - doceni pewnie jednak sporo weteranów, którzy pamiętają chociażby czasy boom boxów. Jeżeli finały turnieju solo faktycznie okażą się ostatnim momentem dominacji kontrolerów, a Epic wreszcie znalazło jakieś rozwiązanie tego problemu, możemy mieć przed sobą naprawdę ciekawy rok.

Dowiedz się więcej na temat: Fortnite

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś na świecie

Raporty specjalne

Rekomendacje