Blizzard zmienił zdanie. Firma zmniejszyła karę i wypłaci nagrodę Blitzchungowi

Blizzard odniósł się do kontrowersji związanych z zawieszeniem profesjonalnego gracza w Hearthstone za poparcie protestów w Hongkongu. Firma postanowiła jednocześnie zmniejszyć dotychczasową karę oraz wypłacić należną nagrodę pieniężną.

Blizzard zazwyczaj stara się unikać niepotrzebnych kontrowersji. Jednak w ubiegłym tygodniu popularne studio musiało zmierzyć się ze zmasowaną krytyką społeczności będącej konsekwencją ukarania profesjonalnego zawodnika Ng "Blitzchung" Wai Chunga rocznym banem oraz pozbawieniem go nagrody finansowej za turniej w Hearthstone.

Reklama

Stało się tak, ponieważ wspomniany gracz oficjalnie poparł trwające od dłuższego czasu protesty w Hongkongu naruszając tym samym 6.1 punkt regulaminu turnieju. Co ciekawe konsekwencje mieli ponieść również dziennikarze przeprowadzający nieszczęsny wywiad z Blitzchungiem.

Oczywiście praktycznie z miejsca pojawiły się głosy o stosowanie przez Blizzarda cenzury, czego dowodem miało być wyłączenie kamer prezentujących graczy podczas turniejów, a także zakaz przeprowadzania wywiadów. W akcie solidarności użytkownicy zaczęli nawet usuwać konta, ale Blizzard najwyraźniej postanowił zagrać va banque wyłączając opcję kasowania profilu. Wszystko wskazuje na to, że zmasowane protesty, które rozszerzyły się m.in. na oficjalną transmisję Collegiate Champs 2019 w Hearthstone poskutkowały, gdyż deweloperzy zmienili podjęte wcześniej decyzje.

W oficjalnym oświadczeniu J. Allen Brack, prezes Blizzard Entertainment odniósł się do całej sprawy przyznając, iż jego przedsiębiorstwo stosuje zasadę skupienia się wyłącznie na grze, w tym turnieju z korzyścią dla światowej społeczności. Jednocześnie zaprzeczono by za powodem działania twórców stały czyjeś poglądy polityczne. Mimo wszystko po wysłuchaniu głosów społeczności administracja podjęła decyzję o zmniejszeniu okresu banicji dla Blitzchunga z 12 do 6 miesięcy. Dodatkowo organizatorzy wypłacą należną mu nagrodę pieniężną za turniej w Hearthstone. Poważniejszych konsekwencji nie poniesie też dwójka komentatorów, bowiem zamiast wyrzucenia z pracy czeka ich półroczny ban.

Sternik Blizzarda podkreślił przy okazji, że jego firma w przyszłości nadal zamierza egzekwować przestrzeganie ustanowionych reguł, by zagwarantować, że ich transmisje skupią się wyłącznie na grze, a nie polityce oraz poglądach. Podobnego zdania jest Riot Games, czyli studio odpowiedzialne za inny tytuł e-sportowy League of Legends, które jest zależne od chińskiego giganta Tencent. W ocenie Riot nadawcy tego rodzaju wydarzeń powinni powstrzymać się od komentowania lub omawiania wrażliwych tematów podczas oficjalnych turniejów. Do sprawy odniósł się sam zainteresowany. Chung "Blitzchung" Ng Wai podziękował Blizzardowi za skrócenie okresu zawieszenia. Ponadto przyznał, że nie jest pewny czy weźmie udział w kolejnych turniejach, z kolei obecny czas poświęci na relaks oraz zastanowienie się nad swoją przyszłością w esporcie.

Dowiedz się więcej na temat: Blizzard

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje