Blizzard zbiera ogromną krytykę po zawieszeniu gracza z Hongkongu

Wczoraj ​informowaliśmy o zawieszeniu przez Blizzard profesjonalnego zawodnika Hearthstone za wyrażenie poparcia dla trwających od końca marca demonstracji i protestów w Hongkongu. Amerykańska firma chyba nie spodziewała się, jak ogromna spanie na nią krytyka.

Roczne zawieszenie idealnie wpasowuje się w obecną sytuacją polityczną, z naciskiem na trwającą wojnę handlową na linii Chiny - USA. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych oraz Europy z coraz mniejszą pobłażliwością spoglądają na poczynania chińskiego reżimu, w tym na zastraszanie zachodnich firm.

Reklama

Tylko w ostatnich dniach włodarze w Chinach obrazili się między innymi na ligę NBA (także chodzi o Hongkong) oraz popularne kreskówki South Park. Mało pochlebny odcinek serialu spowodował, że z sieci Państwie Środka zniknęły nagle wszelkie wzmianki o istnieniu takiej produkcji.

Dlatego właśnie błyskawiczne zbanowanie gracza oraz zwolnienie z pracy dwóch prowadzących transmisję wywołało ogromne oburzenie wśród graczy na Zachodzie. Zwłaszcza, że to tylko jeden z podobnych incydentów w ostatnim czasie, ponieważ Chinom nie podoba się bardzo wiele.

Przypomnijmy: Chung "Blitzchung" Ng Wai brał udział w oficjalnym, azjatyckim turnieju Grandmasters, gdzie pozwolił sobie także na założenie maseczki na twarz na wzór tych, które noszą właśnie protestujący w Hongkongu. "Uwolnić Hongkong. Rewolucja naszych czasów!" - powiedział.

Blizzard oblał się zimnym potem, zdając sobie sprawę z nadwrażliwości cenzorów w Chinach oraz pieniędzy, jakie dla firmy generuje ten rynek. Gracz  został natychmiast usunięty z turnieju Grandmasters, nie dostanie pieniędzy za udział, a także został zbanowany na okres roku.

Teraz gracze zarzekają się, że biorą sprawę we własne ręce. W serwisach społecznościowych znaleźć można nawoływania do anulowania subskrypcji World od Warcraft i zaprzestania korzystania z płatności cyfrowych w innych produkcjach. Lub też w ogóle zaprzestania grania w tytuły studia.

Z takich bojkotów zazwyczaj wynika niewiele, lecz trzeba przyznać, że to kolejna w ostatnich miesiącach rysa na wizerunku Blizzard. Zasłużone studio nie jest w najlepszej kondycji, pod nadzorem Activision przeprowadzając zwolnienia, czy też zbierając krytykę za zapowiedź mobilnego Diablo.

Tymczasem kwestia zawieszenia dotarła już do komentatorów "głównego nurtu". "Wstyd, że Blizzard i NBA wolą zyski od wolności i demokracji, pozwalając chińskim pieniądzom kupić cenzurę. W ten sposób stajecie po stronie represji i reżimu" - napisał Brian Klaas z dziennika Washington Post.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL