Olimpia "komedyja" Cichosz: Byłabym szczęśliwa, grając na polskim turnieju

Olimpia "komedyja" Cichosz jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych Polek na zagranicznej scenie esportowej. Junglerka drużyny Besiktas Esports w League of Legends opowiedziała nam o początkach swojej kariery, o tym, jak trafiła do czołowego klubu w Turcji, a także na temat wielu innych kwestii, związanych z kobiecą sceną League of Legends. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Krzysztof Chałabiś: Jak się rozpoczęła Pani przygoda z profesjonalnym graniem?

Reklama

Olimpia "komedyja" Cichosz: Moim pierwszym poważnym turniejem było ESWC w Paryżu, które zdecydowało, że w 2015 roku zamiast standardowego dla nich żeńskiego turnieju CS:GO zorganizowano coś dla kobiecej sceny League of Legends. Grałam wtedy w pełni polskiej drużynie i podczas kobiecych zmagań online organizowanych wtedy przez ESL szło nam naprawdę dobrze, więc kiedy ESWC zapraszało 8 drużyn z Europy - wzięli i nas, to była tak naprawdę moja pierwsza styczność z profesjonalnym esportem.

Jak Panie dostały się do francuskiej organizacji?

Millenium zorganizowało mecz pokazowy - nasza drużyna kontra L2P Academy pod dowództwem Narkussa (przyp. red. francuska drużyna League of Legends). Wygrałyśmy 2:0 i podejrzewam, iż przykułyśmy w ten sposób uwagę. Niestety po tym turnieju drużyna się rozpadła, co łączyło się z naszym odejściem z Xeno Dragons.

Trudno jest w kobiecym esporcie "wybić' się z Polski na świat?

Wydaje mi się, że niezależnie z którego kraju się pochodzi, osiągnięcie sukcesu w kobiecym esporcie jest bardzo ciężkie. Wybicie w esporcie jest samo w sobie już trudnym, próba dokonania tego w kobiecej odmianie - jeszcze trudniejsza. W niektórych krajach rozwija się to nieco szybciej - chociażby we Francji, Riot wsparł próbę stworzenia żeńskiej francuskiej drużyny, także organizacja Out Of Blue sponsorowana przez Airbus posiada swoją formację, która do niedawna mieszkała w Gaming Housie w Tuluzie etc. W Polsce powoli pojawia się jednak zainteresowanie kobiecą stroną esportu. Coraz częściej dostaję wiadomości prywatne z zapytaniami odnośnie do mojej drużyny, widzę czasami posty o swoich turniejach, więc coś rusza w tym kierunku. Nie ukrywam, zawsze byłam dumna z bycia polską zawodniczką i w pewnym sensie reprezentowania swojego kraju, dlatego mam nadzieję, że to zainteresowanie z czasem będzie u nas większe.

Różnice finansowe pomiędzy Polską a zagranicznym rynkiem również są bardzo widoczne?

Niestety nie mam do czego porównywać. W tym momencie nie ma chyba żadnej drużyny żeńskiej w polskiej organizacji. Dla przykładu nawet w pełni polski kobiecy team CS:GO reprezentuje organizację Riot Gaming, która, o ile mnie pamięć nie myli, jest angielska.

Wróćmy do przebiegu kariery. Długo Pani pozostawała bez pracy po odejściu z Xeno Dragons.

Tak, przez następne 2 lata niezbyt dużo się działo na kobiecej scenie League of Legends. Dopiero w 2017 roku ponownie dołączyłam do GrowUp Esports, w którego barwach zagrałam podczas GirlGamer Festival 2017 w Macau w Chinach i tak naprawdę ten turniej sprawił, że żeński esport odżył. Jakiś czas po rozgrywkach droga moja i dziewczyn z GrowUp się rozeszły, wtedy też znalazłam swoją obecną drużynę, z którą reprezentuję od kilku miesięcy Besiktas Esports, jednak przed BJK dołączyłyśmy do ASUS ROG.

Miała Pani świadomość, że Besiktas to jeden z trzech największych klubów piłkarskich w Turcji?

Oczywiście, że tak. To jest jeden z powodów, dla którego zdecydowałyśmy się opuścić ASUS ROG i dołączyć do Besiktas.

Duże było zaskoczenie z powodu oferty od tak dużego podmiotu? Nie często dostaje się propozycje grania od tak znanej marki.

I tak i nie. Z jednej strony wiedziałam, co nasza drużyna może zaoferować - nie miałyśmy managera, więc w pewnym sensie ja zostałam "mamą" drużyny, która przygotowała prezentację mówiącą o naszych osiągnięciach oraz celach, a także jakie korzyści mogą mieć z zakontraktowania nas, jakie są liczby, jeśli chodzi o żeńskie turnieje, o nasze social media etc. Byłam zatem świadoma naszych dobrych stron. Dodatkowo na naszą korzyść działał fakt, że dopiero co zajęłyśmy 2. miejsce na GirlGamer Festival w Portugalii, gdzie chociażby eksperci i komentatorzy stawiali nas na straconej pozycji, jako że byłyśmy najmłodszą i najmniej doświadczoną drużyną. Dużo organizacji nie decyduje się na żeńskie drużyny z obawy na reakcje ludzi itp., ponieważ niestety z reguły wzbudza to kontrowersje. A z drugiej strony tak jak mówię, mogę powiedzieć, iż miałyśmy rozmowę, chociażby z drużyną, która jest w LEC (League of Legends European Championships przyp. red.) teraz nie zdecydowali się, ponieważ obawiali się kontrowersji.

Negocjacje pomiędzy wami, a organizacją były długie, czy raczej szybko doszłyście do porozumienia?

Tak naprawdę to niemal z marszu powiedzieli nam o zainteresowaniu i chęci wzięcia nas do organizacji. Dogadanie kontraktu etc. potrwało kilka dni, więc chyba można powiedzieć, że szybko doszliśmy do porozumienia.


Od podpisania kontraktów minęło nieco ponad dwa miesiące. Zdążyła Pani już odwiedzić Turcję i ośrodek Besiktas Esports, w którym grają esportowcy a może nawet i sportowe sekcje klubu?

Niestety nie udało nam się tego jeszcze zrobić - trzy z nas jeszcze studiują. Priorytetem przez ostatnie dwa miesiące były dwie żeńskie ligi online oraz turniej, który odbył się podczas ostatniego DreamHacka Winter w Szwecji (wygrana Besiktas Esports przyp.red.). Jednak już jesteśmy w trakcie planowania takiego wyjazdu i nie możemy się doczekać.

Macie zamiar obejrzeć mecz piłkarski drużyny Besiktasu? Tureccy kibice słyną z żywiołowego kibicowania.

Każda drużyna Besiktas odwiedza stadion, jednak czy będzie to w trakcie meczu, podejrzewam, że to zależy od terminu. O żywiołowym kibicowaniu, to same się o tym przekonujemy nawet przez internet. Każda informacja o naszych meczach wzbudza duże ilości prywatnych wiadomości do nas, widzimy także reakcje tureckich kibiców na twitchowym chacie, w komentarzach.

Czy gra dla globalnej marki przynosi również korzyści w postaci sponsorów indywidualnych, czy jeszcze za wcześnie, by o tym mówić?

Mamy taką możliwość jak najbardziej, jednak chyba żadna z nas jeszcze się nie zdecydowała. Aczkolwiek może warto wspomnieć, że jesteśmy otwarte na propozycje. Osobiście mam wciąż cichą nadzieję, że coś ruszy na rodzimym podwórku, abym mogła się bardziej związać z polską sceną, ale to zobaczymy w przyszłości. Trzeba też pamiętać, że jesteśmy od niedawna w Besiktas i sam początek był dla nas intensywną pracą. Jeśli chodzi o przygotowanie do turniejów, tak naprawdę dopiero za jakiś czas będziemy mogły złapać więcej oddechu i popracować nad innymi aspektami, takimi jak social media, streamy etc.

Ciężko się gra w międzynarodowym składzie? Mam na myśli kontakt, komunikację.

Chyba dla żadnej z nas nie jest to problemem. Od 2015 roku nie grałam ani razu już w polskim składzie, więc ten język angielski ciągle funkcjonuje. Szczerze mówiąc, na co dzień porozumiewam się dużo więcej w języku angielskim niż polskim. Rozmowy z drużyną są po angielsku, większość moich znajomych to również osoby z zagranicy, z tego, co wiem, to każda z nas jest w mniej więcej takiej sytuacji.

Przejście do Besiktasu może również wpłynąć na większą ilość zaproszeń na duże turnieje LoL-a?

Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że nasze dotychczasowe wyniki etc. obroniłyby się same, ale to też ma wpływ. Na pewno bezpieczniej jest zaprosić drużynę, o której ma się pewność, że jest w stanie pokryć koszty transportu, nie rozpadnie się przed turniejem, no i może "wnieść" własnych kibiców itp., więc jak najbardziej może to wpłynąć.


Jest szansa zobaczyć wasz występ na polskiej ziemi w najbliższej przyszłości?

Jeśli taki turniej zostałby zorganizowany w Polsce, jestem pewna, że byśmy się pojawiły i jestem całkiem pewna, że byłabym niesamowicie szczęśliwa. Często opowiadam czy to innym zawodniczkom, czy to też podczas turniejów zagranicznych jak polska scena esportowa się rozwija, że fani esportu w tym kraju są świetni - przecież nawet słynne "Esportowe świry" to grupa, która jest ewenementem na skalę europejską. Jestem w kilku grupach zagranicznych i nie widziałam, aby tak duża grupa ludzi tak oddanie śledziła i dyskutowała o wydarzeniach związanych z esportem które odbywają się tysiące kilometrów od nas, i z nie mniejszym zaangażowaniem rozmawiała o małych inicjatywach lokalnych.

Pojawiło się bardzo wiele też esportowych organizacji pro-kobiecych, które na pewno chętnie nawiązałyby współpracę, aby taki event powstał. Zatem jak najbardziej warto się zastanowić. Byłaby to możliwość zaproszenia nie tylko takich organizacji jak właśnie Besiktas czy Movistars Riders (mają żeński team Zombie Unicorns), ale nawet azjatyckie drużyny pojawiają się na europejskich żeńskich turniejach.

Jeśli już mowa o turniejach. Jak duże pule do wygrania są na kobiecych zmaganiach?

W zależności od turnieju może to być tysiąc euro, pięć tysięcy, ale są także turnieje, w których pula wynosi 20 000 i 100 000.

Pojawia się opinia, że kobiety powinny uczestniczyć z mężczyznami w rozgrywkach esportowych, nie tylko LoL-a, by się lepiej rozwijać. Jak Pani widzi tę kwestię?

Osobiście uważam, że z LoL-em jest trochę jak z szachami. Jak najbardziej dziewczyny mogą próbować, rywalizować z mężczyznami, przecież nikt im tego nie zabrania. Nam samym udało się zakwalifikować do francuskiego turnieju Game'Her, który jest turniejem mieszanym - rywalizowały drużyny zarówno męskie, żeńskie, jak i mieszane. Jednak mężczyzn na tym najwyższym poziomie jest znacznie więcej niż kobiet, przynajmniej w tym momencie, chociaż nie wydaje mi się, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Dlatego tylko żeńska liga także się przydaje. Dając możliwość rywalizowania, skupienia się na grze, zwiększamy szanse na pojawienie się dziewczyn na najwyższym poziomie. Taki system działa w szachach, a także, chociażby w wyścigach Formuły1 od jakiegoś czasu, więc nie widzę powodu, dla którego nie miałby się sprawdzić w przypadku LoL-a.

Jakie Panie mają teraz cele na 2019 rok?

Przede wszystkim rozwinąć się jako drużyna - trenujemy ciężko czy to indywidualnie, czy też drużynowo. Mamy w planach uczestnictwo w kilku nadchodzących turniejach, więc musimy być przygotowane. Trzy z nas starają się w międzyczasie rozwijać również swoje streamy. Oczywiście tak jak mówiłam, chcemy również odwiedzić siedzibę Besiktas w Turcji z racji tego, że jest to kraj naszej organizacji, więc można powiedzieć, że w pewnym sensie i nasz. Także bardzo byśmy chciały pomagać przy promowaniu żeńskiego esportu, nie tylko poprzez granie turniejów, ale właśnie wywiady takie jak ten, wystąpienia na różnych eventach etc. Tak naprawdę jako nasze cele powiedziałabym rozwój, rozwój i rozwój, byleby tylko nie stać w miejscu - bo to niemal jak cofanie się.

Na koniec. Czego Paniom życzyć w 2019 roku oprócz zwycięstw w turniejach?

Większej liczby turniejów (śmiech)? Na pewno większego zainteresowania ze strony organizacji lub sponsorów, tego nigdy za wiele.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama